NOWOŚĆ THE BODY SHOP

Cześć Wszystkim!

Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie The Body Shop na facebooku. Był on organizowany dla blogerek, które chciałyby przetestować nową linię kosmetyków Wild Argan Oil. Stwierdziłam, dlaczego nie? Lubię kosmetyki tej firmy i bardzo żałuję, że nie są dostępne w moim mieście. Niedługo po tym dostałam maila o wygranej i w moje ręce wpadło nowe masełko.


Masełka The Body Shop znane są na pewno większości z Was. Dostępne są różne warianty zapachowe, ale ten podbił moje serce już od samego początku. Trudno jednoznacznie stwierdzić jakie nuty zapachowe zawiera, jak dla mnie jest on trochę orientalny z dodatkiem wanilii? orzecha? kakao?

W konsystencji jest zbity i gęsty, ale kiedy zaczynamy smarować nim ciało staje się miękki i szybko się wchłania. Nasmarowana nim skóra staje się bardzo nawilżona i jędrna. W dodatku zauważyłam, że subtelnie podkreśla opaleniznę. Po dłuższym stosowaniu (aktualnie kończę pudełko) mogę stwierdzić, że jest to bardzo udana seria jeśli chodzi o masła do ciała. Kilka miesięcy temu używałam masełka o zapachu mango i nie było aż tak nawilżające jak to. 


Do testowania dostałam masełko o pojemności 50ml i muszę stwierdzić, że jest ono dość małe jeśli każdego dnia smarujemy całe ciało starczy nam najwyżej na 2-3 tygodnie. Najlepiej kupić duże masło o pojemności 200ml, ale to niestety wiąże się z wysoką ceną. Nie wiem jak będzie z tą linią, ale normalna cena maseł to  69 zł.


Seria Wild Argan Oil wchodzi do sklepów w sierpniu. W tej linii możemy znaleźć scrub, żel pod prysznic, płyn do kąpieli, mydło do masażu, masło do ciała, balsam do ciała, skoncentrowany olej na suche miejsca, rozświetlający olej do ciała i włosów, skoncentrowany balsam do ust.

Polecam Wam wypróbować te kosmetyki, bo naprawdę warto! Ja chętnie przetestuję też inne produkty jeśli będą już w sklepach.

NAJLEPSZY PŁYN MICELARNY

Cześć Wszystkim!

Jako że uwielbiam testować nowe kosmetyki nie mogłam przejść obojętnie obok wychwalanego w sferze blogowej płynu micelarnego z Garniera zwłaszcza, że był w dużej promocji.

Wiele dziewczyn porównuje go do słynnego płynu z Biodermy. Zużyłam go kilka butelek dlatego byłam bardzo ciekawa czy rzeczywiście oba produkty mają ze sobą coś wspólnego.


Dobry płyn miceralny jest dla mnie podstawą podczas demakijażu. Wymagam od niego aby dobrze zmył makijaż (zwłaszcza oczu - maskara wodoodporna) bez niepotrzebnego pocierania skóry i aby jej później nie wysuszał lub żeby nie czuć efektu ściągnięcia skóry. 

Powyższy produkt radzi sobie z tym doskonale już przy minimalnej ilości płynu. O pocieraniu oka nie ma mowy, ponieważ przy nasączonym waciku przyłożonym na kilka sekund do oka makijaż praktycznie zostaje usunięty. W dodatku nie jest tłusty, czego nie znoszę  i jest bezzapachowy.



Aktualnie jest to mój numer jeden wśród kosmetyków micelarnych. Rzeczywiście jest tak samo dobry jak Bioderma, ale możemy go dostać w o wiele niższej cenie. Ja trafiłam na promocje i kupiłam go za 11.99 zł, a jego normalna cena to około 20 zł.

Jak Wy oceniacie ten płyn? Czy u Was też sprawdził się tak dobrze jak u mnie? :)